| Prezydenci miast i burmistrzowie przeciwni partycypacji? |
|
|
|
|
Zarząd Związku Miast Polskich (ZMP) na posiedzeniu 29 stycznia 2012 r. przyjął stanowisko, w którym odniósł się negatywnie do zapisów prezydenckiego projektu ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców w działaniach samorządu terytorialnego, dotyczących ustanowienia obowiązkowych narzędzi i standardów udziału obywateli w życiu społeczności lokalnych. ZMP zagroził, że nie poprze projektu, jeżeli nie zostaną z niego wykreślone „kontrowersyjne” jego zadaniem zapisy wprowadzające na poziomie gmin ustawowe standardy takich mechanizmów partycypacji obywatelskiej, jak konsultacje społeczne, wysłuchanie obywatelskie, zapytanie obywatelskie, obywatelska inicjatywa uchwałodawcza czy tworzenie stowarzyszeń i komitetów aktywności lokalnej.
Prace nad prezydenckim projektem ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców w działaniach samorządu terytorialnego, o współdziałaniu gmin, powiatów i województw oraz o zmianie niektórych ustaw, zakończyły się w październiku 2011r. Zamknięcie projektu poprzedziły wielomiesięczne konsultacje m.in. z przedstawicielami władz i stowarzyszeń samorządowych oraz organizacji pozarządowych. Miał on zostać złożony w Sejmie jeszcze w grudniu ubiegłego roku, ale póki co wciąż jeszcze do niego nie trafił. Jakiś czas temu w mediach pojawiły się sugestie, że opóźnienia związane są z blokowaniem projektu przez środowiska samorządowców (patrz m.in.: tekst Grzegorza Makowskiego z Instytutu Spraw Publicznych „Prezydencki pomysł na aktywizację obywateli blokują samorządy”). Wydane pod koniec stycznia stanowisko Zarządu ZMP wywołuje poczucie, że samorządowcy boją się proponowanych w projekcie ustawy rozwiązań pro-partycypacyjnych, które mogą pociągać za sobą większe koszty funkcjonowania lokalnej administracji, ale przede wszystkim będą wymuszać na władzach lokalnych umożliwienie realizacji jednolitych standardów w zakresie działań włączających obywateli w procesy podejmowania decyzji i dostarczą tym ostatnim nowych narzędzi w tym procesie. Prawdopodobnie z perspektywy wielu samorządowców takie rozwiązania nie leżą w ich interesie: wiele władz lokalnych skutecznie unika dyskusji z mieszkańcami i nie ma problemu z podejmowaniem większości decyzji bez podjęcia jakiejkolwiek próby porozumienia z nimi. Koronny argument ZMP o tym, jakoby nowa ustawa miała stanowić swoisty zamach na samorządność i burzyć wypracowane przez samorządy własne rozwiązania w zakresie działań partycypacyjnych, wydaje się co najmniej dyskusyjny. Jak wskazują przykłady np. z Wielkiej Brytanii, centralne regulacje mają znaczącą siłę sprawczą w zakresie motywowania samorządów do podejmowania działań angażujących obywateli, a jednolite minimalne standardy dotyczące np. prowadzenia konsultacji wydają się w Polsce wręcz niezbędne - zbyt wiele jest przykładów konsultacji przeprowadzanych wyłącznie na papierze, w sposób krańcowo nieskuteczny i bez poszanowania podstawowych założeń procesów konsultacyjnych, do jakich należy chociażby obowiązek zwrotnego informowania o wynikach procedury i racjach stojących za ich (nie)uwzględnieniem przy podejmowaniu ostatecznej decyzji. Z kolei argument o tym, jakoby „społeczności lokalne same wypracowały i utrwaliły funkcjonowanie takich metod udziału obywateli jak (...) różnorodne formy konsultacji społecznych, obywatelskie inicjatywy uchwałodawcze”, zadziwia nadmiernym optymizmem, na jakim został zbudowany; samorządy, w których konsultacje ważnych dokumentów przyjmują inną formę niż wyłożenie dokumentu w urzędzie i zawieszenie na stronie BIP wciąż należą w naszym kraju do mniejszości. Prawo obywatelskiej inicjatywy w zakresie prawodawstwa funkcjonuje na poziomie ogólnokrajowym (w postaci gwarantowanej konstytucyjnie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej), natomiast na poziomie lokalnym przysługuje tylko mieszkańcom tych samorządów, w których wyraziła na to zgodę rada gminy. Prezydencki projekt ustawy nie grozi unieważnieniem lokalnych rozwiązań w zakresie włączania obywateli w lokalne procesy decyzyjne, o ile spełniają one ustawowe standardy minimum (np. w zakresie liczebności grup inicjatywnych czy terminów odpowiedzi na zapytania) – „przodujące” w tym zakresie samorządy będą mogły dalej korzystać z samodzielnie wypracowanych instrumentów, natomiast ustawa zobliguje do zapewnienia analogicznych możliwości wpływania przez obywateli na procesy decyzyjne samorządy gmin, które dotąd się na to nie zdobyły. Żadne z proponowanych rozwiązań nie podważa autonomii i ostatecznej decyzyjności organów władzy samorządowej. Omawiany projekt ustawy pozostaje pod wieloma względami dyskusyjny (osobną kwestią są np. proponowane w nim rozwiązania silnie wzmacniające władzę wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, oprotestowywane już przez środowiska pozarządowe - patrz: List otwarty do Prezydenta Bronisława Komorowskiego), ale jego fragmenty o mechanizmach pro-partycypacyjnych wydają się cenną próbą zagwarantowania obywatelom większych możliwości brania udziału w decydowaniu o rozwoju ich społeczności lokalnych. Pokładanie zaufania w tym względzie wyłącznie we władzach samorządowych nie przyniosło jak dotąd satysfakcjonujących rezultatów. Z pełna treścią omawianego stanowiska ZMP mozna zapoznać się na stronie internetowej Związku. |





Komentarze